„Bezpieczny” ogień w lesie

Na samym początku powiedzmy sobie jasno i wyraźnie: w lesie ognisk rozpalać nie wolno, koniec kropka. Jest to surowo zabronione prawnie, a konsekwencje pożaru mogą znacznie wykraczać poza naszą wyobraźnie. Wystarczy chwila nieuwagi, niewłaściwe przygotowanie czy mocniejszy powiew wiatru i może zdarzyć się tragedia, której będziemy żałować do końca życia.

Z drugiej strony, czym jest leśne biwakowanie bez ogniska! Bez zapachu dymu, trzaskającego drewna i potraw przyrządzonych nad ogniem, które smakują o niebo lepiej niż zrobione w domu. Niektórzy wolą z gitarą i śpiewem, inni preferują ciszę i nostalgiczne wpatrywanie się w płomienie. Jednak w przypadku zaplanowanego biwaku należy korzystać wyłącznie ze specjalnie przygotowanych miejsc przez Lasy Państwowe, które możecie znaleźć tutaj.

Są również sytuacje kryzysowe – zgubiliśmy się, telefon jest oczywiście rozładowany, a do tego zapada zmierzch i zaczyna docierać do nas, że tę noc spędzimy w lesie. Albo źle ubraliśmy się na jesienny spacer i czujemy, że zaraz zamarzniemy i potrzebujemy jakiegoś szybkiego źródła ciepła. Zdarza się też, że niespodziewanie wpadniemy do jakiegoś mokradła i musimy wysuszyć nasze rzeczy. Takie sytuacje można przytaczać bez końca, a w każdej z nich przydałoby się ognisko i to bezpieczne ognisko.

I właśnie o nich będzie dzisiejszy artykuł. A co rozumiem poprzez stwierdzenie „bezpieczny ogień”? To taki ogień, który:

  1. Minimalizuje zagrożenie pożarowe
  2. Wykorzystuje jak najmniejszą ilość paliwa
  3. Jest mało inwazyjny dla środowiska
  4. Jest łatwy do rozpalenia
  5. Jest łatwy do zamaskowania po ugaszeniu

Podsumowując: Jeśli oczywiście zachowamy ostrożność rozpalając takie ognisko, nie spalimy całego lasu. Jest to arcyważne, ponieważ często dochodzi do sytuacji, kiedy zmęczeni całodniowym marszem rzucamy zabrane badyle na jedną kupę, w środek wkładamy korę brzozy i podpalamy. Zapominamy o odgarnięciu ściółki i zabezpieczeniu paleniska. Ogień jest? Jest. Ale zaraz będzie go aż za dużo.

trochę za dużo ognia

Na początek kilka zasad

Co na to polskie prawo?

Każde dziecko wie, że w lesie nie wolno: śmiecić, krzyczeć, płoszyć zwierzyny, niszczyć roślinności, ale przede wszystkim nie wolno rozpalać ognia. Oczywiście, są to podstawy leśnego savoir-vivre, więc nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Jednak osobom często chodzącym do lasu polecam poszerzyć swoją wiedzę o leśnym prawie. I doskonale zdaję sobie sprawę, że wielu odrzuca sama myśl o wczytywaniu się w paragrafy, jednak niezależnie od tego czy w lesie spacerujesz, zbierasz grzyby, czy biwakujesz – prawo dotyczy wszystkich. A jak wiadomo, nieznajomość prawa szkodzi, szczególnie przy wypisywaniu mandatu.

Zachęcam do przeczytania całej Ustawy o lasach, ponieważ nakreśla ona m.in. zasady zachowania się w lasach. Mniej cierpliwi mogą się ograniczyć tylko do przeczytania artykułu 30., w którym wymienione są czynności w lesie zabronione. Bezpośrednio rozpalania ognisk dotyczy ustęp 3. tegoż artykułu, który przedstawia się następująco:

Kolejną ustawą, która nas interesuje to Kodeks Wykroczeń, a dokładnie artykuł 82, paragraf 3, który jest w zasadzie powtórzeniem przepisu z Ustawy o lasach:

Spotkałem się z opiniami wielu ludzi, którzy uporczywie twierdzili, że można rozpalać ognisko w lesie zimą, albo na większych polanach lub przy zbiornikach wodnych. Przytoczone powyżej fragmenty ustaw powinny, niestety, rozwiać wszelkie spekulacje. Takie są przepisy i nic na to nie poradzimy. Dura lex, sed lex.

Leave No Trace

A co, jeśli nagniemy prawo (do czego oczywiście nie namawiam) i rozpalimy ognisko, chociażby w sytuacji awaryjnej? Zróbmy to zgodnie zasadami Leave No Trace, czyli pozostawmy miejsce po biwaku takim jakim go zastaliśmy. Bez pozostawiania nadpalonych gałęzi, popiołu czy osmolonych śmieci. Tak jakby nas tu w ogóle nie było.

Korzystając z okazji zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi zasadami Leave No Trace, bo temat uprawiania turystyki bez wpływu środowisko jest bardzo ciekawy, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy turystów na szlakach jest po prostu coraz więcej. Niektóre z przedstawionych poniżej typów ognisk, są jak najbardziej zgodne z tymi zasadami i sam często z nich korzystam.

miło i przyjemnie, ale tylko dla nas, nie dla środowiska

Absolutny zakaz

Są również miejsca i sytuacje, w których bez względu na wszystko ognia nie rozpalamy, nawet jeśli od tego zależy powodzenie naszej wyprawy. Są to przede wszystkim obszary poddane ochronie – rezerwaty, parki narodowe, krajobrazowe itd. Myślę, że serio nie bez powodu ktoś wytyczył w danym miejscu obszar ochronny i serio nie powinniśmy rozpalać tam ani jednej zapałeczki. Drugą sytuacją jest susza. Banalne, jednak jak się okazuje nie każdy się stosuje.

Chcesz się bawić w surwiwal? Baw się tam gdzie można.

„Bezpieczny” ogień

1. Kuchenka na alkohol

Kuchenka na alkohol z puszki to chyba najbardziej prymitywna kuchenka na świecie i dlatego jest niezawodna. Każdy może wykonać ją w domu, jest bezpieczna, ultralekka i oczywiście bardzo tania. Dodatkowo, w przeciwieństwie do kuchenek gazowych, jest cichutka więc nie zakłóci waszego wieczornego relaksu w lesie nieprzyjemnym szumem. Jak ją wykonać w kilku krokach:

– kup małą puszkę czegokolwiek; karmy dla kota, kukurydzy, fasoli. Koszt max 2 zł,

– zjedz to co jest w środku, pozbądź się etykiety oraz ostrych krawędzi (np. pilnikiem lub papierem ściernym),

– teraz najtrudniejsze: dookoła górnej krawędzi (czyli przy otworze) należy wykonać małe dziurki. Przyda się do tego scyzoryk lub multitool, jednak najlepiej, gdy otwory zrobicie wcześniej wiertarką – będą wtedy równe i jednakowe. Dziurki wykonujemy w odległości około 1 cm od siebie w jednej linii. Następnie, poniżej wykonujemy drugi rządek otworów, pomiędzy powyższymi (patrz zdjęcia),

– teraz wystarczy wlać alkohol etylowy i podpalić. Po odczekaniu kilku sekund, aż alkohol się nagrzeje można postawić kubek. Płomień powinien wychodzić dziurkami.

Uwaga: nie gasimy dmuchając albo polewając wodą! Najlepiej zgasić ją nakrywając metalowym naczyniem, odcinając dopływ powietrza lub czekając aż alkohol się wypali całkowicie.

Warto mieć czysty alkohol bądź denaturat, ponieważ nie osmolą się wam naczynia. Ja niestety używałem znalezionego w piwnicy rozcieńczacza na bazie alkoholu i doszło mi sporo szorowania śmierdzącej sadzy ☹

ZALETY WADY
TaniaWymaga posiania paliwa
LekkaMało wydajna w zimie
CichaPrzydaje się tylko na krótkich wypadach
Łatwa do wykonaniaOptymalna przy krótkim gotowaniu
WielorazowaTylko do indywidualnego gotowania
Łatwa w użytkowaniu
Nie ingeruje w środowisko

Warto posiadać przygotowaną puszkę i kilkanaście ml alkoholu w swoim zestawie przetrwania, który zabieramy na wycieczki. Praktycznie nic nie waży, a bardzo dużo możemy nią zawojować.

2. Dakota

Ognisko w dziurze jest trudniejsze do wykonania i bardziej pracochłonne, jednak posiada wiele zalet: nie pozostawia śladów, zużywa niewielką ilość paliwa i doskonale sprawdzi się podczas dłuższego gotowania. Jest najlepszym rozwiązaniem, gdy wieje bardzo silny wiatr oraz gdy z jakichś powodów musimy ukryć nasz płomień (np. działanie za linią wroga 😊). Instrukcja budowy:

– wykopujemy dołek o wymiarach stopa x stopę x stopę (najlepiej niech to będą męskie stopy),

– odgarniamy ściółkę z okolic dołka,

– i teraz najważniejsze: w odległości jednej stopy od wykopanego dołka wbijamy kij pod takim kątem, aby po przewierceniu wyszedł przy dnie dołka (patrz rysunek). Należy pamiętać, że otwór ten powinien być umiejscowiony pod wiatr,

– następnie poszerzamy otwór, aż bez problemu zmieści się nam ręka. Właśnie stworzyliśmy kanał doprowadzający powietrze,

– na dnie dołka ustawiamy platformę z patyczków i rozpalamy ogień. Jeśli nie będzie się dostatecznie palić, należy powiększyć kanał doprowadzający powietrze.

Uwaga! Dakoty nie wolno rozpalać na torfowiskach!

Po skończonym obozowaniu, wystarczy zasypać dołek i przykryć ściółką i jeśli dobrze to zrobimy, nikt nie zorientuje się, że kiedykolwiek było tu ognisko.

ZALETY WADY
Nie palimy ściółkiTrzeba mieć saperkę/łopatkę
Wykorzystujemy niewielką ilość paliwaNiszczy korzenie i degraduje glebę
Daje bardzo dużo ciepłaWymaga odpowiedniego terenu
Nie pozostawia śladów 
Produkuje mało dymu 
Łatwe do uprzątnięcia 
I pamiętajcie: Dakoty nie rozpalamy w domu 🙂

3. Kuchenka na drewno

źródło: lukaszsupergan.com

W Internetach jest do kupienia całe mnóstwo różnego rodzaju kuchenek na drewno. Różnią się wielkością, wagą, logiem firmy oraz wykonaniem. Jednak wszystkie działają na tej samej zasadzie: są opalne niewielkimi patyczkami i odłamkami drewna, przez co bardzo szybko możemy ugotować na nich posiłek. Nie ma potrzeby zbierania dużej ilości drewna, szykowania miejsca, czasochłonnego rozpalania itd. Składamy taką kuchenkę, zbieramy suche patyczki, które są w zasięgu naszych rąk, podpalamy i już.

Ceny takich kuchenek wahają się od 50 do nawet 250 zł, ale jeśli jesteście odrobinę kreatywni i dysponujecie warsztatem, nie ma problemu, jeżeli wykonacie ją we własnym zakresie.

4. Kominek w skarpie

Właściwie jest to odmiana ww. Dakoty, wykonana nie w płaskim terenie, ale na zboczu czy skarpie. Ma podobne zalety co Dakota, jednak przydaje się w trochę innych celach, np.: kiedy potrzebny jest nam naprawdę duży płomień i gotujemy dla większej liczby osób.

idealne miejsce na ognisko tego typu (tylko ostrożnie żeby nie podpalić korzeni!)

Niestety, wykonanie takiego pieca jest dość pracochłonne i zalecałbym jego wykonanie w miejscu, gdzie spędzimy trochę więcej czasu niż jeden posiłek. Poza tym takie ognisko wymaga znalezienia specyficznej formy terenu. Najbardziej do tego celu nada się wydma lub jakaś piaszczysta górka, a im większy dołek wykonamy, tym będzie w nim wyższa temperatura.

ZALETY WADY
Nie palimy ściółkiWymaga odpowiedniej formy terenu
Wykorzystujemy niewielką ilość paliwaPotrzebujemy saperki/łopatki
Daje bardzo dużo ciepłaNiszczymy korzenie i glebę
Nie pozostawia śladówDużo pracy
Produkuje mało dymu 
Łatwe do uprzątnięcia 
Dobre dla gotowania dla wielu osób 
to chyba moje ulubione ognisko 🙂

5. Pudełko ogniowe

Każdy kto choć trochę interesuje się tematem bushcraftu, survivalu lub po prostu lubi od czasu do czasu uciec do lasu na małego campa powinien posiadać przy sobie mały zestaw awaryjny. Jest on również nazywany zestawem naprawczym lub survivalowym i zawiera przedmioty, które w jakiś sposób pomogą nam w niespodziewanych sytuacjach. O tym co powinien zawierać taki zestaw oraz jak go sobie zorganizować pojawi się oddzielny wpis, ale najogólniej najczęściej są to zapałki, kawałek sznurka, agrafki, mały kompas itp.

mój mały zestaw survivalowy

Taki zestaw możemy przenosić w metalowych pudełeczkach (np. po słodyczach), a tym samym nadać mu jeszcze jedną funkcję: pudełka ogniowego. Wystarczy, że w sytuacji awaryjnej opróżnimy pudełeczko i rozpalimy w nim małe ognisko. Nie zniszczymy tym samym ściółki a cały popiół skumuluje się w pudełku i łatwo będzie się go pozbyć. Wielkość ogniska zależy oczywiście od rozmiaru pudełka i nawet jeśli nie będzie ono służyło do długiego gotowania, zawsze da trochę ciepła. Pudełko można (lecz nie jest to konieczne) wcześniej przygotować, robiąc otwory jak w kuchence na alkohol, a następnie zakleić taśmą z 2 stron. Z tak przygotowanego pudełka nic nie wypadnie, a w nagłej potrzebie wystarczy odkleić taśmę.

ZALETY WADY
Wchodzi skład zestawu awaryjnegoDaje niewielki ogień
Nie niszczy ściółkiTrudno cokolwiek ugotować
Wykorzystuje niewielką ilość paliwa 

6. Ognisko szwedzkie

Ognisko szwedzkie znalazło się w tym zestawieniu, ponieważ wykorzystuje mało paliwa, daje dużą temperaturę i pali się stosunkowo długo, a płomień jest ograniczony wyłącznie w jednym pniu.  Ponadto nie degraduje ściółki i jest wbrew pozorom łatwe do przygotowania; potrzebujemy tylko siekierki lub piły oraz rozpałki:

– dość gruby pniaczek rozbijamy na 4 polana,

– związujemy je na dole prowizorycznym sznurkiem z młodych gałęzi,

– w szczeliny wkładamy rozpałkę i podpalamy.

Nie polecam rozpalać tego typu ogniska podczas dużego wiatru, ponieważ może on roznieść iskry po całej okolicy.

ZALETY WADY
Wykorzystuje mało paliwaWymaga siekiery
StabilneTrzeba znaleźć/ściąć spory pień
Daje dużo ciepłaNie nadaje się przy dużym wietrze
Nie niszczy ściółki 
Łatwo się na nim gotuje 

7. Esbit, czyli paliwo stałe

Nie ma chyba bardziej prostego sposobu na ciepłą herbatkę w lesie niż podpalenie małej kostki esbitu. Jest to nic innego jak hexamethylenetetramina 😊, czyli związek chemiczny, który spala się powoli i wytwarza bardzo wysoką temperaturę. Zestaw sześciu kostek kosztuje max. 15 zł, a jedna kostka (4 gramy) spala się w około 5 min, co pozwala na ugotowanie kubka wody.

Produkowane są specjalne kuchenki na paliwo stałe, których cena sięga nawet 150 zł, ale nie jestem pewny czy to przypadkiem nie jest przerost formy nad treścią. W sytuacji awaryjnej w górach lub lesie wystarczy, że podpalimy kostkę esbitu i ustawimy nad nią menażkę, a za chwilę zdobędziemy gorącą wodę na herbatę. Niestety, w zimowych i wietrznych warunkach jedna kostka może nie wystarczyć.

ZALETY WADY
TanieNie sprawdza się w trudniejszych warunkach
BezpieczneGotuje niewielką ilość wody
Ciche 
Małe i lekkie 
Nie wytarza dymu i popiołu  

8. Ruszt z zawiasów

Nie jest to co prawda ognisko, jednak chciałbym się z wami podzielić dość praktycznym patentem, którego sam używam od kilku lat. Konstrukcja takiego rusztu jest bardzo prosta i składa się z 3 zawiasów, 3 odpowiednio zagiętych drutów oraz śrubki. Zawiasy połączone są ze sobą w jednym punkcie śrubką, a dodatkowo każdy zawias jest połączony z zawiasem obok stalowym drutem (patrz zdjęcie). Koszt takiego zestawu to ok. 40 zł.

Ruszt po złożeniu zajmuje mało miejsca, skręca się bardzo szybko jednak jego główną zaletą jest to, że do budowy nie wykorzystujecie dodatkowych patyków. Jest bardzo stabilny i można na nim ugotować obiad dla całej grupy.

ZALETY WADY
Prosty w budowieDość ciężki
StabilnyNie praktyczny w indywidualnym zastosowaniu
Można przyrządzić posiłek dla grupy 
Składany 
Można zbudować w domowych warunkach 

9. Śmieci

Nie, nie… śmieci nie palimy, nie to mam na myśli.

Niestety, w lasach wciąż jest bardzo dużo dzikich wysypisk, na których możemy znaleźć dosłownie wszystko: opony, szmaty, butelki, popiół, gruz itd. Jest to bardzo smutny widok i potwierdza tylko fakt, iż jeszcze bardzo daleko nam do chociażby Skandynawów, którzy las traktują jak świątynie. Jednak w sytuacji kryzysowej, kiedy bardzo potrzebujemy ognia zamiast ryzykować podpalenie ściółki, warto rozejrzeć się czy w pobliżu nie ma wyrzuconego starego, dziurawego wiadra, elementów karoserii samochodowej lub jakiś innych metalowych śmieci, na których rozpalimy ogień.

Nie chce być tu źle zrozumiany, więc się powtórzę: śmieci nie palimy nigdy, jednak mądrze wykorzystane metalowe odpadki mogą przyczynić się do zminimalizowania ryzyka rozproszenia ognia.

mała kuchenka wykonana w 2 min z puszki

Podsumowanie

Zarówno prawo polskie, zasady Live No Trace, jak i nasze własne sumienie dają nam wyraźnie do zrozumienia, że lepiej ognisk nie rozpalać. Kiedy jednak znajdziemy się w trudnej sytuacji, wymagającej rozpalenia ognia, nie traćmy głowy – od samego początku miejmy na uwadze swoje bezpieczeństwo i troskę o las. Zestawione powyżej typy ognisk oraz metody ich rozpalania w pewnym stopniu minimalizują powstanie pożaru, jednak to absolutnie nie zwalnia nas z myślenia i podejmowania rozważnych decyzji.

Najlepiej nie kusić losu by nie znaleźć się w sytuacji awaryjnej, jednak po co wychodzić z domu, jeśli nie szuka się przygód 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *